Mistrzowie kierownicy I

W drodze do pracy przyszedł mi do głowy nowy, świetny i jakże bogaty temat do przemyśleń. A w zasadzie nie tyle przyszedł, co przyjechał i to nie raz, a dwa razy, a na dokładkę po południu raz jeszcze.

Co nieco o Mistrzach Kierownicy na naszych drogach. Dzisiaj miałem do czynienia z trzema różnymi typami:

Agresywny Migacz

Jeden z ulubionych. Nie wiem jak szybko jechał, naprawdę – ale akurat gdy zjechałem na lewy pas autostrady, by (jadąc ok 120 km/h) wyprzedzić kolumnę ciągników siodłowych z naczepami (tzw. TIRów), pojawił się w lusterku jako punkt, który w dwie sekundy zmienił się w pełnowymiarowego opla insignię tuż za moim samochodem. Podjechał naprawdę blisko… i zamigał światłami. Raz, drugi, trzeci, dwa razy szybko, jeszcze raz, trzy razy… No kurczę blade no… Że niby mam zjechać mu? Ale gdzie – pod tira? Na tira? Na trawkę? Niestety, nic kreatywnego nie wymyśliłem więc jechałem dalej przed siebie. A on za mną… i migał. W końcu, po całych 15 sekundach udało mi się wyprzedzić tzw. „czoło” kolumny i zjechałem na prawy pas… Opel przyspieszył natychmiast i wyrwał do przodu – tylko po to, żeby przyczepić się jak kleszcz do kolejnego samochodu… i migać, migać, muszę migać. Mig, mig, mig mig, mig…

Przeostrożny

Dzisiaj miałem szczęście, bo gdy tylko zjechałem z A2 na tzw. „Trasę Katowicką” trafiłem na następnego giganta: jadę bo jadę, ale trochę się boję. Pan tak bardzo trzymał się swojego środkowego pasa, że nie pomyślał, że można zjechać na lewy po to, żeby ułatwić włączenie się do ruchu samochodom z pasa prawego, w tym mojemu – ze mną w środku. Teraz, gdy o tym piszę (gdy emocje już opadły), nie wydaje mi się to znowu takie straszne, ale rano, gdy chwilę wcześniej ciśnienie skutecznie podniósł mi migający wariat – wydawało mi się, że pan Przeostrożny niemal spowodował mały karambol.

„Jadę dużym” – czyli Król Szos

Na pewno nie wszyscy kierowcy ciągników siodłowych z naczepami (czyli tzw. TIRów) tak się zachowują, ale podejrzewam że 90% tak… a może nawet 91%. Ta sama autostrada, którą jechałem rano (w sumie, to nie mamy ich tutaj więcej) – z tą różnicą, że po południu i dziobem w kierunku zachodnim. Jadę sobie prawym pasem – wyjątkowo z prędkością 137-139 km/h (gdyby ktoś nie wiedział, na autostradzie limit obecnie wynosi 140 km/h). Przede mną – w odległości ok 300-400 metrów ciężarówka. Po upewnieniu się, że nikt nie nadjeżdża z tyłu, zjeżdżam na lewy pas i… dosyć stanowczo naciskam hamulec, żeby nie wpakować się rozkosznie w tył naczepy rzeczonej ciężarówki, której kierowca postanowił wyprzedzić kogoś przed sobą. Może nie byłoby w tym nic takiego znowu „ho ho ho”, ale po pierwsze: wpakował mi się przed niemal samą paszczę, a po drugie – zabrał się za to w miejscu, gdzie jest zakaz wyprzedzania przez ciężarówki! Z reguły tak robią kierowcy aut ciężarowych z tablicami litewskimi lub łotewskimi – ten był nasz, swój, rodak… No tak, ale on jedzie dużym, to może.

Temat Mistrzów Kierownicy na pewno jeszcze powróci…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s