Mama biega, mama finiszuje

Sobota, 15.09.2012 – na Rynku w Gnieźnie trwają biegi towarzyszące, pogoda dość kapryśna – na zmianę lekki deszczyk i błękitne niebo. Nie możemy się zdecydować, gdzie iść, co robić. W końcu zapada decyzja i razem z Dziadkiem Tadkiem i Małą T. idziemy do pobliskiej kawiarni należącej do firmy, która w nazwie ma pewnego nocnego ptaka, który robi „U-huu„. Wszystko po to, żeby temperatura górnych kończyn Małej T. nieco wzrosła 🙂

Tymczasem, nieco ponad 20 km na zachód, w okolicach muzeum na Ostrowie Lednickim o godzinie 15 pada strzał startera i na trasę XXXV Biegu Lechitów rusza prawie 700 osób.

O 16 byliśmy z powrotem na Rynku, żeby kibicować pierwszym finiszującym. Bieg okazał się dość spokojny – zwycięza finiszował w czasie 1:11:47. Po 15 minutach na mecie zameldował się nasz kolega Mariusz (którego występ do końca nie był pewny – 1:26:39 netto). Chwilę później, ruszyłem „pod prąd” – na spotkanie Biegnącej Mamy 😉

Plan zakładał, że spotkamy się gdzieś w okolicach 17-18 km. i razem wrócimy na metę. Powiem szczerze, że spojrzenia zawodników, którymi mnie obrzucali na trasie były dość znaczące, ale większość z nich wyrażała po prostu: „WTF?” 😉 O. spotkałem gdzieś w okolicach 17,5 km trasy i dalej w stronę mety pobiegliśmy razem – muszę przyznać, że małżonka trzymała dość żwawe tempo, w porównaniu do mojego truchtu „pod prąd” 😉 Ogólnie, nie wyglądała na zmęczoną i spokojnie zdążała do mety. Gdzieś na 19. km czekała grupka kibiców w osobach Babci Krysi i osobistego Brata, a mojego szwagra. Starałem się osłaniać dzielną biegaczkę przed wiatrem i trzymać równe tempo i tak wkrótce znaleźliśmy się koło Katedry na ulicy Tumskiej skąd jest już tylko 200 metrów do mety – 200 metrów dość stromego podbiegu 😉 Podbiegu, który jest chyba najbardziej charakterystyczną cechą całego Biegu Lechitów. O. wykrzesała całe pokłady sił, jakie jej zostały i ruszyła pod górę. 50 metrów przed bramką z napisem META czekali kolejni znajomi: Konstanty Zet-Żet z Rodzicami – w tym miejscu, zszedłem z trasy, żeby O. miała ten moment, na który tak zapracowała, dla siebie 🙂

Ostatecznie, Biegnąca Mama pokonała swój pierwszy półmaraton (21 km 097 m) w czasie 2 godziny 13 minut 06 sekund! 😀 Wynik lepszy od mojego z Grodziska o 1 minutę i 41 sekund.

Ola na finiszu Biegu Lechitów

Biegnie Mama na mecie.
(Źródło: DataSport.pl)

GRATULACJE! Czekamy na więcej.

PS: Wieczorem O. pytała, czy w najbliższym terminie jest gdzieś niedaleko kolejny półmaraton – wspomniałem jej o 2. Samsung Halfmarathon w Szamotułach (21.10.2012)

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s