Druga wizyta u fizjoterapeuty

W piątek byłem drugi raz w życiu u fizjoterapeuty – tak się złożyło, że kazał mi się zjawić na kontroli po poprzedniej wizycie. Na samym początku musiałem się wyspowiadać z tego, jak mi się biegało w ciągu tego tygodnia. Przyznałem się, że podczas sobotniej przebieżki z Olą (dla mnie: 6,37 km) odczuwałem kłucie w kolanie 😦 ale za to próba środowa (nieco ponad 5 km) była dużo lepsza – praktycznie bez bólu, może leciutki ucisk – ledwo odczuwalny. Sam z resztą wiedziałem, co może być przyczyną – w sobotę nie miałem zbytnio możliwości dobrze się rozgrzać; w środę z kolei – poświęciłem temu naprawdę sporo uwagi. Wizyta trwała ok. 40 minut, z których dobre 10 zajęło „rozluźnianie” pasma biodrowo-piszczelowego w lewej nodze. Pan Paweł powiedział „To może być nieco mniej przyjemne, ale trzeba to zrobić…” po czym wcisnął mi kciuk gdzieś tam pomiędzy włókna ścięgien czy cholera wie czego przy kolanie 🙂 „Tak, jest troszkę napięte…” – skomentował, chociaż nie musiał, bo bardzo dobrze to czułem na własnej skórze… a w zasadzie pod.

Po całej sesji rozluźniania, naciągania, przekręcania dostałem następujące zalecenia (uwaga biegacze, niektóre istotne dla wszystkich!)

  • PRZED bieganiem – koniecznie się rozgrzewać; tak, żeby mięśnie były dobrze ukrwione – mniejsze ryzyko kontuzji;
  • nie „SPRĘŻYNOWAĆ” skłonów itp – czyli pochylamy się łagodnie, delikatnie, ale jednostajnie – chwilę wytrzymujemy i odpuszczamy (tę zasadę staram się stosować już od 1997 roku, gdy podczas WFu w L.O. nakrzyczał na nas wuefista, że „sprężynujemy!” i „kto to widział?!„;
  • PO bieganiu – rozciągamy mięśnie, ścięgna; oczywiście znowu łagodnie i delikatnie
  • przykładać się do rozciągania tego pasma, szczególnie po lewej stronie – skrócona instrukcja: stajemy w lekkim rozkroku, następnie lewą stopę stawiamy na prawo od prawej (lewa noga za prawą, z tyłu) i lekko się przechylamy w biodrach w prawo – tak, żeby naciągać boczną stronę lewej nogi;
  • dodatkowe ćwiczenie na równowagę – rano myję zęby, stojąc na lewej nodze; wieczorem – na prawej 😉
  • podczas prysznica – polewać nogę cieplejszą niż normalnie wodą: również chodzi o zapewnienie najlepszego ukrwienia;
  • wprowadzić dodatkowe zajęcia ruchowe: gimnastyka, rower, basen… gdy powiedziałem, że z pływaniem jestem nieco na bakier, pan fizjo powiedział, że spokojnie może być najprostsze ćwiczenie: deska w ręce, przed siebie i nogi jak do kraula (ważne: przy tego typu kontuzjach nie poleca się pływania żabką!)

Kolejna wizyta 8 października – mam nadzieję, że tym razem już zupełnie kontrolna… i kto wie, kto wie – może na jakiś ciekawy bieg w tym roku jeszcze się załapię? 🙂

 

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s