Bieg Niepodległości 2013 – wrażenia po

Cóż, na życiówkę przyjdzie mi jeszcze poczekać – przynajmniej do połowy marca 2014 i kolejnej edycji Maniackiej Dziesiątki 🙂

No tak, dzisiaj się znowu nie udało – jestem trochę jak polska kadra w piłce kopanej: warunki były, chęć była, kibice dopisali – naprawdę nie wiem, co zawiodło i co poszło nie tak 😀

W przeciwieństwie do poprzedniego roku, nie będę szczegółowo opisywał przebiegu całego biegu, kilometr po kilometrze. Dzisiaj – dla odmiany – syntetycznie:

Bieg Niepodległości 2013

Km

Założenia

1 km / suma

Wykonanie

1 km / suma

Różnica

1 km / suma

1.

05:45/05:45

05:54/05:54

00:09/00:09

2.

05:30/11:15

05:44/11:38

00:14/00:23

3.

05:20/16:35

05:18/16:56

-00:02/00:21

4.

05:10/21:45

05:14/22:10

00:04/00:25

5.

05:25/27:10

05:32/27:42

00:07/00:32

6.

05:40/32:50

05:41/33:23

00:01/00:33

7.

05:45/38:35

06:09/39:32

00:24/00:57

8.

05:40/44:15

05:37/45:09

-00:04/00:54

9.

05:25/49:40

05:59/51:08

00:34/01:28

10.

05:15/54:55

05:22/56:30

00:07/01:35

Mały komentarz:

  • Kilometr 1: start z tylnych rzędów, naprawdę dużo osób przed nami (trudno było się przebić) + zbyt późno zorientowałem się, że tempo jest mocno poniżej 6:00/km.
  • Kilometr 2: podobnie jak na poprzednim – zaspałem, nie przypilnowałem tempa od początku i potem musiałem gonić, ostatecznie bardzo duża strata do zakładanego czasu na tym odcinku
  • Kilometr 3 i 4: odcinek praktycznie cały czas z góry… A jednak w drugiej części nie tak szybko jak myślałem, że dam radę 😉
  • Kilometr 5: niby „tylko” 7 sekund za planem, ale jednak…
  • Kilometr 6: tu się udało
  • Kilometr 7: miała być „metoda Gallowaya” = kawałek idziemy, żeby potem mieć więcej sił… Tak, kawałek szliśmy, ale później jakoś bardzo nie przyspieszyliśmy – żeby ostatecznie stracić na tym odcinku dalsze 24 sekundy (w tym momencie byłem już 57 sekund za zakładanym czasem)
  • Kilometr 8: normalnie popisówa 🙂 TRZY sekundy szybciej niż planowałem. Wow!
  • Kilometr 9: Wow… Kolejny marsz i znowu strata – tym razem ponad pół minuty…
  • Kilometr 10 i meta: mimo naprawdę ostrych ostatnich 150 metrów (tętno max 182 bpm) – cały kilometr wolniej o 7 sekund niż sądziłem, że mi się uda…

Ostatecznie – czas netto na mecie: 56:29,79 – czyli do życiówki zabrakło 90 sekund… A pomyśleć, że „wystarczyło” na każdym kilometrze urwać tylko 9 sekund… ta tylko 😉

Na koniec – bardzo dziękuję Osobistym Kibicom dopingującym na 5. kilometrze 😀

PS: Jak będą jakieś zdjęcia – dodam do Galerii.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s