Nowa koleżanka do biegów…

Małżonka chwilowo nie biega, dlatego cieszę się niezmiernie, że zyskałem nową towarzyszkę do biegania 🙂

Co prawda, moja nowa koleżanka nie biega ze mną (ale myślę, że jeszcze trochę i zacznie), ale muszę przyznać, że nie tylko dotrzymuje mi kroku, ale narzuca czasami takie tempo, że trudno za nią nadążyć 😀 Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu czekałem na ten moment, kiedy będę mógł pobiegać z córką u boku…

IMAG1478 IMAG1479 IMAG1480

Post scriptum:

Tosia jeździ na dwóch kółkach od niedawna, ciągle się uczy i jeszcze nie zawsze w 100% panuje nad kierownicą. W sobotę byliśmy na Łęgach Dębińskich, żeby mogła potrenować, a przy okazji ja miałem potruchtać (ostatecznie wyszło na to, że momentami musiałem nieźle nogi wyciągać, żeby nadążyć 🙂 ) – wszystko szło bardzo dobrze. Do momentu. Gdy wracaliśmy już do samochodu, Tośka się rozpędziła (ja biegłem przy niej) i w pewnym momencie straciła zupełnie kontrolę nad kierownicą, która zaczęła jej uciekać na boki. Efekt – przednie kółko stanęło bokiem, rower stanął dęba, Tosia przeleciała nad kierownicą… buzią prosto w asfalt. 😦

Piszę to tylko dlatego, żeby zaapelować do wszystkich rodziców: dziecko ZAWSZE musi mieć na głowie kask!!! Gdyby, nie to, że Tosia miała kask z wystającym daszkiem, na pewno nie skończyłoby się na otartym policzku i brodzie…

Reklamy

2 thoughts on “Nowa koleżanka do biegów…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s