Biegający tata

We wrześniu 2011 roku pojechałem z Szanowną Małżonką do Berlina dopingować znajomych, którzy brali udział w 39. Berlin Marathon. Pojechaliśmy, dopingowaliśmy… i się wkręciliśmy =)

W październiku zaczęliśmy stawiać pierwsze, nieśmiałe kroki na ścieżkach biegowych – więcej maszerując niż biegając, ale od czegoś przecież trzeba zacząć… Dziś (czerwiec 2012) mamy za sobą kilka biegów 10 km, jeden półmaraton i właśnie zaczęliśmy się przygotowywać do 13. Poznańskiego Maratonu – z nadzieją, że jakoś damy radę przebiec te czterdzieści dwa tysiące sto dziewięćdziesiąt pięć metrów.

Poza (amatorskim) bieganiem do niedawna pracowałem w jednej z poznańskich agencji reklamowych, a od grudnia 2013 zajmuję stanowisko Document Quality Assurance Specialist w pewnej korporacji finansowej. Hamerykańskiej. Ale w biurze w Poznaniu 🙂 Ponadto, dodatkowo zdarza mi się coś przetłumaczyć z polskiego na angielski lub odwrotnie. W wolnym czasie lubię czasem patrzeć na… samoloty i robić im zdjęcia; kiedyś zdarzało mi się (również amatorsko – a jakże) grywać na perkusji – i chciałbym kiedyś do tego wrócić. Poza amatorskimi hobby, od sierpnia 2009 jestem pełnoetatowym tatą Antonii, o której pewnie jeszcze usłyszycie… =)