Biegający tata

We wrześniu 2011 roku pojechałem z Szanowną Małżonką do Berlina dopingować znajomych, którzy brali udział w 39. Berlin Marathon. Pojechaliśmy, dopingowaliśmy… i się wkręciliśmy =)

W październiku zaczęliśmy stawiać pierwsze, nieśmiałe kroki na ścieżkach biegowych – więcej maszerując niż biegając, ale od czegoś przecież trzeba zacząć… Dziś (czerwiec 2012) mamy za sobą kilka biegów 10 km, jeden półmaraton i właśnie zaczęliśmy się przygotowywać do 13. Poznańskiego Maratonu – z nadzieją, że jakoś damy radę przebiec te czterdzieści dwa tysiące sto dziewięćdziesiąt pięć metrów.

Poza (amatorskim) bieganiem, mieszkam w Luboniu pod Poznaniem, pracuję w Poznaniu w pewnej korporacji finansowej. Hamerykańskiej. Ponadto, dodatkowo zdarza mi się coś przetłumaczyć z polskiego na angielski lub odwrotnie. W wolnym czasie lubię czasem oglądać samoloty i robić im zdjęcia; kiedyś zdarzało mi się (również amatorsko – a jakże) grywać na perkusji – i chciałbym kiedyś do tego wrócić.

Przede wszystkim zaś, jestem pełnoetatowym tatą Antonii i Leona, o których na pewno jeszcze usłyszycie… =)

Reklamy